„Zarządzanie w Kulturze” jest przestrzenią do rozwijania nowatorskiej, odważnej i poszukującej nowych metodologicznych ścieżek dyskusji o organizowaniu, finansowaniu, tworzeniu i odbieraniu kultury w Polsce i na świecie. Pismo wydawane jest kwartalnie.
„Zarządzanie w Kulturze” jest pierwszym w Polsce recenzowanym pismem naukowym, które porusza problematykę zarządzania w obrębie działalności twórczej. Od drugiego numeru 2018 roku pismo wydawane jest formie zeszytów tematycznych. Prezentowane w nim teksty dotyczą aktualnych zjawisk w zarządzaniu publicznymi i prywatnymi instytucjami kultury oraz projektami niezależnymi i pozarządowymi. Autorzy koncentrują się zarówno na zauważalnych trendach organizacyjnych, jak i sposobach formułowania przekazów kulturotwórczych i zdolności odpowiadania na zapotrzebowanie estetyczne współczesnego społeczeństwa. „Zarządzanie w Kulturze” jest przestrzenią do rozwijania nowatorskiej, odważnej i poszukującej nowych metodologicznych ścieżek dyskusji o organizowaniu, finansowaniu, tworzeniu i odbieraniu kultury w Polsce i na świecie. Pismo wydawane jest kwartalnie.
metryczka
Redaktor naczelny:
drMarcinLaberschek
Zastępca redaktora naczelnego:
MartaKudelska
Sekretarz redakcji:
JakubWydra
Afiliacja:
Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
Częstotliwość: Kwartalnik
Języki publikowania
angielski, polski
Status:
aktywne
Dyscyplina naukowa:
Nauki o kulturze i religii, Nauki o sztuce, Dziedzina nauk humanistycznych
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Artykuł podejmuje problem systemowego kryzysu sektora kultury w warunkach neoliberalnej transformacji. Analiza koncentruje się na mechanizmach, za pośrednictwem których logika rynkowa – oparta na efektywności, elastyczności i konkurencji – prowadzi do dewaluacji pracy, prekaryzacji kadr oraz erozji instytucji jako przestrzeni dobra wspólnego. W centrum refleksji znajduje się pojęcie ekstraktywizmu, rozumiane jako mechanizm nadmiernego wydobycia wiedzy, zaangażowania i kreatywności bez adekwatnej redystrybucji korzyści. Przedstawiono możliwe strategie oporu: od praktyk wspólnotowych po transnarodowe formy samoorganizacji. Podkreślono potrzebę projektowania alternatywnych modeli organizacyjnych opartych na trosce, współodpowiedzialności i sprawiedliwości społecznej..
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Celem artykułu jest ukazanie i omówienie przejawów partycypacji pracowniczej w polskich filharmoniach oraz zaprezentowanie sprzyjających i ograniczających ją praktyk zarządczych. Istotne wydaje się umieszczenie partycypacji pracowniczej w kontekście faktycznie wdrażanych praktyk i uwarunkowań systemowych. Badanie miało charakter jakościowy i zostało oparte na wywiadach z dyrektorami oraz kadrą zarządzającą publicznych filharmonii działających w Polsce. Analiza zebranego materiału empirycznego (wywiady indywidualne, bezpośrednie, częściowo ustrukturyzowane) pozwoliła na identyfikację czynników sprzyjających i ograniczających rozwój partycypacji pracowniczej w artystycznych instytucjach kultury. Wyniki badań wskazują, że model zarządzania w polskich filharmoniach łączy elementy tradycyjnej hierarchii z rosnącym znaczeniem praktyk partycypacyjnych, zależnych od kontekstu instytucjonalnego i nastawienia osób zarządzających. Artykuł kończy się refleksją nad możliwościami wzmacniania i rozwoju kultury partycypacji w instytucjach artystycznych i rekomendacjami dla jej obecnych i przyszłych menedżerów.
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Artykuł podejmuje wstępną próbę sformułowania tezy, że hejt wobec twórców i instytucji kultury w Polsce może być postrzegany jako jedna z istotnych współczesnych form przemocy symbolicznej i strukturalnej, której mechanizmy są dodatkowo wzmacniane przez środowisko cyfrowe. W oparciu o podejście interdyscyplinarne, wykorzystujące koncepcje przemocy symbolicznej Pierre’a Bourdieu i Loïca Wacquanta, przemocy strukturalnej Johana Galtunga oraz przemocy organizacyjnej Piotra Markiewicza, szkicowo analizowane są przykłady systemowej agresji werbalnej i medialnej wobec środowiska kultury. Wstępne studium odwołuje się do analizy dyskursu, przeglądu literatury oraz analizy wybranych przypadków: spektaklu Klątwa w Teatrze Powszechnym, okresu pandemii COVID-19 oraz debaty wokół ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Zarysowane rozpoznania wskazują, że przemoc cyfrowa wobec kultury nie tylko zagraża wolności twórczej i bezpieczeństwu psychicznemu artystów, lecz także może wpływać na decyzje programowe i organizacyjne instytucji. Artykuł podkreśla niedostatek efektywnych mechanizmów ochrony oraz sygnalizuje potrzebę dalszych badań, a także włączenia problematyki przemocy symbolicznej do polityk publicznych i strategii rozwoju kultury.
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
W artykule autorka podejmuje pogłębioną analizę formalną, treściową oraz interpretacyjną spektaklu 1968// biegnij, mała, biegnij w reżyserii Remigiusza Brzyka. Spektakl zostaje zinterpretowany zarówno w kontekście historycznym 1968 roku, jak i we współczesnym kontekście dyskusji o przemocy w środowisku teatralnym. W artykule analizowane są strategie zarówno przeprowadzania rewolucji bez przemocy, jak i tworzenia spektaklu bez fetyszyzacji przemocy na scenie. W tym kontekście podkreślana jest rola muzyki oraz ciała jako nośnika trudnych emocji oraz ciała jako narzędzia oporu.
Projekt dofinansowany przez Uniwersytet Jagielloński ze środków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, Instytutu Kultury oraz Instytutu Przedsiębiorczości.
Teatr i władza. Recenzja książki Thomas Schmidt, Macht und Struktur im Theater. Asymmetrien der Macht Springer VS, Wiesbaden 2019, 444 ss., ISBN: 978-3-658-26450-5
W tym co robię najbardziej wciąga mnie, spotykanie ze sobą różnych światów i ludzi, którzy kierują się różnymi wartościami. Jak stworzyć sytuację bezpiecznej niezgody? Jak wyjść z bańki, w której każdy z nas mieszka i pobyć z innymi ludźmi? Jak zbudować nowe formy dialogu? – z kuratorką i opiekunką Generatora Malta Joanną Pańczak rozmawia Waldemar Rapior.
Recenzja książki Adelaidy Chiroşca, Icoane mariale din patrimonial Muzeul Naţional de Istorie a Moldovei (secolele XVII–XX). Catalog, Wydawnictwo: Muzeul Naţional de Istorie a Moldovei, Chişinău 2014, ss. 200, fot. 172
DOM, czyli dziedzictwo obok mnie – dajmy się zainspirować Narodowemu Instytutowi Dziedzictwa – recenzja książek
Dziedzictwo obok mnie – poradnik zarządzania dziedzictwem w gminach, zespół redakcyjny: Aleksandra Chabiera, Anna Kozioł, Bartosz Skaldawski, Narodowy Instytut Dziedzictwa, Warszawa 2016.
DoM. Dziedzictwo obok mnie – inspiracje do działań lokalnych, zespół redakcyjny: Aleksandra Chabiera, Anna Kozioł, Bartosz Skaldawski, Warszawa [2016].
Projekt dofinansowany przez Uniwersytet Jagielloński ze środków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, a także Instytutu Kultury, we współpracy z Małopolskim Towarzystwem Doradczym – Stowarzyszeniem Konsultantów na rzecz Rozwoju Lokalnego i Przedsiębiorczości Społecznej, oraz współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków.
Projekt dofinansowany przez Uniwersytet Jagielloński ze środków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, a także Instytutu Kultury, we współpracy z Małopolskim Towarzystwem Doradczym – Stowarzyszeniem Konsultantów na rzecz Rozwoju Lokalnego i Przedsiębiorczości Społecznej, oraz współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków.
Projekt dofinansowany przez Uniwersytet Jagielloński ze środków Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej, a także Instytutu Kultury, we współpracy z Małopolskim Towarzystwem Doradczym – Stowarzyszeniem Konsultantów na rzecz Rozwoju Lokalnego i Przedsiębiorczości Społecznej, oraz współfinansowany ze środków Gminy Miejskiej Kraków.
Dyskusja odbyła się podczas konferencji naukowej poświęconej tematowi: „Kulturotwórcza rola mediów. Rola i znaczenie rozgłośni regionalnych Polskiego Radia”. Konferencja została zorganizowana w ramach obchodów 60-lecia Spółki Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Opolu „Radio Opole” SA w dniu 24 listopada 2012 roku w siedzibie rozgłośni przy ul. Strzelców Bytomskich 8. Została zorganizowana przez: Instytut Kultury UJ, Instytut Politologii Uniwersytetu Opolskiego, Radio Opole SA.
W dyskusji udział wzięli: prof. Bogusław Nierenberg, prof. Stanisław Nicieja, prof. Emil Orzechowski, Sławomir Rogowski, Marcin Pulit, Henryk Pietrzak, Marek Składowski, Janusz Andrzejowski, Paweł Frącz
Wśród zaproszonych gości obecni byli przedstawiciele zarządów rozgłośni regionalnych Polskiego Radia, członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, członkowie Rady Nadzorczej Radia Opole SA, przedstawiciele opolskiego środowiska nauki i kultury.
Recenzja książki Restart zespołów filmowych pod red. Marcina Adamczaka, Marcina Malatyńskiego, Piotra Mareckiego, Korporacja Ha!art – Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera, Kraków – Łódź, 2012
Narodziny klasy kreatywnej: oraz jej wpływ na przeobrażenia w charakterze pracy, wypoczynku społeczeństwa i życia codziennego, tłum. T. Krzyżanowski, M. Penkala, Warszawa: Narodowe Centrum Kultury, 414 s
W dniach od 23 do 25 września 2009 roku, 20 lat po obaleniu w Polsce komunizmu, 5 lat po wstąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej, z inicjatywy Bogdana Zdrojewskiego, Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, odbył się w Krakowie Kongres Kultury Polskiej. Był to szósty kongres kultury w historii naszego kraju
Rynek kultury jest faktem zarówno społecznym, jak i ekonomicznym. Występuje na nim wymiana dóbr i usług, rządzi nim prawo popytu i podaży. Wszystkie te kategorie mają jednak swoje specyficzne odrębności, dlatego też rynek kultury jest rynkiem o szczególnym charakterze i cechach wyjątkowych. Występuje na nim wielość podmiotów zarówno po stronie podaży, jak i popytu, co wpływa na ich wzajemne relacje oraz różnorodność oferowanych produktów i usług.
Przygotowywane przez wiele lat zapisy ustawy o pożytku publicznym i o wolontariacie miały umocnić prawa obywateli, stworzyć podstawy do budowania prawdziwie demokratycznego, obywatelskiego społeczeństwa, poprzez nałożenie na samorządy obowiązku współpracy z lokalną społecznością. Ustawa miała stworzyć warunki do twórczego dialogu między organizacjami pozarządowymi a przedstawicielami władz lokalnych, dialogu oczekiwanego przez lokalne społeczności, niechętnie realizowanego przez samorządy, nawet w chwili, kiedy obowiązują już w pełni, mniej lub bardziej trafnie sformułowane, zapisy ustawy o pożytku publicznym i o wolontariacie. Wynika to – z jednej strony – z niezrozumienia podstawowej misji samorządu przez stojących na jego czele polityków, z drugiej – z niechęci do dzielenia się władzą, pozbywania się prawa do podejmowania autorytarnych decyzji.
Każde przedsiębiorstwo, rozpoczynając działalność gospodarczą, powinno rozpoczynać też długotrwały proces kształtowania właściwego wizerunku w świadomości klientów. Wizerunek przedsiębiorstwa jest bowiem istotnym elementem strategii firmy, określa wprost jego pozycję rynkową w oczach otoczenia. Jest on wypadkową subiektywnych ocen konsumentów, kontrahentów i konkurencji, która zależy m.in. od sytuacji w otoczeniu, od zmian zachodzących w gospodarce, od trendów i mody. Na wizerunek firmy składają się działania własne i konkurencji oraz czynniki niezależne, takie jak prawo, normy czy ogólne trendy. Celem stworzenia właściwego wizerunku jest uzyskanie przychylnej opinii wszystkich tych, na których zależy przedsiębiorstwu, poprzez upowszechnienie jego misji, filozofii i sposobów działania na rynku. Najważniejszym założeniem każdego przedsiębiorstwa powinno być zatem świadome istnienie na rynku. Można to osiągnąć poprzez permanentne kształtowanie tegoż wizerunku w szeroko pojmowanym otoczeniu, w którym kształtowanie właściwego obrazu wymaga nie tyle wysokich nakładów finansowych, ile głębokich przemyśleń na temat, jak firma ma być odbierana przez otoczenie.
Teatr, a w szczególności realizację spektaklu teatralnego, można niewątpliwie zdefiniować jako „grupę ludzi współpracujących ze sobą w sposób uporządkowany i skoordynowany dla osiągnięcia pewnego zestawu celów”. Ta najogólniejsza definicja organizacji, którą przedstawia Ricky Griffin, pozwala zastosować współczesną teorię zarządzania do opisu pewnych, istotnych, jak się okaże, problemów tego rodzaju aktywności. Giep Hagoort w swojej pracy poświęconej zarządzaniu organizacjami działającymi w sferze kultury przytacza dwie podstawowe definicje. Pierwsza pochodzi od Doede Keuninga i Dereka Jana Eppinka i wprowadza trzy podstawowe elementy: ludzi, łączącej ich współpracy, podjętej w realizacji określonego celu. Definicja druga, Alfreda Kiesera i Herberta Kubicka, wskazując na formalną strukturę umożliwiającą realizację celu, uzupełnia definicję pierwszą. Hagoort, łącząc te dwie propozycje, przedstawia syntetyczną, trzecią, ostateczną konstrukcję: „W odniesieniu do sektora kultury zdefiniowałbym wówczas organizację, jako: formalne związki, w ramach których ludzie pracują razem, by osiągnąć kulturalne cele”
Organizacje III sektora (zwane także organizacjami pozarządowymi) to zrzeszenia obywatelskie działające dobrowolnie i z własnej inicjatywy na rzecz wybranego interesu społecznego. Ich zbiorcza nazwa to określenie nawiązujące do podziału przestrzeni społeczno-gospodarczej współczesnych państw demokratycznych na trzy sektory. Według tej typologii, pierwszy z nich to administracja publiczna określana również jako sektor państwowy. Drugi sektor, nazywany też sektorem prywatnym albo komercyjnym, to sfera biznesu, czyli instytucje i organizacje działające w celu osiągnięcia ekonomicznego zysku. Trzeci sektor natomiast to ogół obywatelskich zrzeszeń działających społecznie i nie dla zysku, czyli organizacje pozarządowe. Są one często określane również jako organizacje non-profit, co podkreśla fakt, iż ich zasadniczym zadaniem nie jest osiąganie zysku. Funkcjonowanie organizacji pozarządowych opiera się na wartościach społecznych kreujących ideę działania dla dobra ogółu, a także umożliwiających integrację i aktywizację społeczeństwa oraz tworzenie wspólnoty
Zaledwie kilka lat temu na Scenie Sarego 7 nie można było zacząć punktualnie przedstawienia, należało poczekać na widzów, którzy próbują w przestrzeni kulturalnego miasta Krakowa odnaleźć drugą scenę „Bagateli”. Dzisiaj uśmiecham się, kiedy poznaję na widowni stałych bywalców. Przez ten krótki okres scena, a właściwie 2 przestrzenie sceniczne różne w charakterze i kompozycji wraz z otoczeniem sceny rozwijały się, pozwalając na realizację coraz bogatszych wizji artystycznych.
Kiedy w 2004 roku, z okazji akcesji Polski do Unii Europejskiej, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie Zofia Gołubiew zaproponowała, by wzorem miast europejskich zorganizować w Krakowie Noc Muzeów, propozycja została ciepło przyjęta przez Urząd Miasta. Wyznaczono datę, zaproszono krakowskie muzea do uczestnictwa, które również chętnie zgłosiły swój udział, i tak się zaczęło. Pierwsza Noc Muzeów, przeprowadzona pod hasłem „Tajemnice Europy”, zaskoczyła chyba wszystkich. Frekwencja przerosła wszelkie oczekiwania – nikt nie spodziewał się aż takiego zainteresowania.
Od kilku lat, w związku z pojawieniem się możliwości zastosowania cyfrowej projekcji w kinach, prowadzona jest dyskusja na temat cyfryzacji kin. Ze względu na wysokie koszty inwestycji gruntownie analizowane są korzyści wynikające ze zmiany kinotechnicznej oraz opracowywane modele finansowania
Podstawą działalności społeczno-kulturalnej jest dzisiaj praca oparta na projekcie. Zarówno instytucje państwowe, samorządowe, jak i sektor non profit (fundacje i stowarzyszenia), chcąc otrzymać środki finansowe na swoją działalność, zobowiązane są do przedstawienia pomysłu w formie projektu. Ze względu na te formalne wymogi coraz powszechniej rozumienie tego pojęcia zawęża się do wniosku – formalnego zapisu działań. A przecież słowo „projekt” ma szerszy zakres. Jego zakorzenienie w kulturze wskazuje na rozleglejsze pole odniesień. Już chociażby lektura dzienników, notatników czy wspomnień pozostawionych nam przez artystów i intelektualistów dowodzi powszechności jego stosowania wśród ludzi kultury. Aby nie zatracić sensu i znaczenia tego słowa, warto odwołać się do doświadczeń tych, którzy odnieśli sukces na rynku kultury. Tak też przyjrzenie się „Zeszytom Literackim” pozwoli określić cechy przedsięwzięcia społeczno-kulturalnego pretendującego do miana szeroko rozumianego projektu. Analiza etapów realizacji tej inicjatywy wydawniczej może być próbą wskazania zasad tworzenia projektu.
Prezentowany artykuł przedstawia kolejną grupę osób bezpośrednio związanych z muzyką, utrzymującą się (w swej olbrzymiej większości) z praktykowania swych niecodziennych umiejętności: osoby związane z działalnością usługową na rzecz muzyków. Te osoby na kulturalnej mapie miasta Krakowa odgrywają niezwykle ważą rolę. To wysoko wykwalifikowana grupa specjalistów. Choć przez niektórych mało ceniona, jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania życia muzycznego w mieście. Są to ludzie świadczący wielorakie usługi wobec muzyków-praktyków, a pośrednio służą nam – słuchaczom. Przedstawiane w tekście dane obrazują stan na kwiecień 2008 roku.
Artykuł ten jest próbą przedstawienia działalności sieci placówek, instytucji i organizacji zajmujących się współpracą polsko-niemiecką w dziedzinie kultury w Polsce i w Niemczech. Zawiera omówienie najważniejszych podstaw prawnych oraz przybliża modele funkcjonowania i misje organizacji państwowych, placówek dyplomatycznych, fundacji, miast partnerskich, towarzystw, współpracę młodzieży, działalność mediów na tym polu oraz najważniejsze wydarzenia kulturalne ostatnich lat.
„Jaka jest struktura infrastruktury informacyjnej w dziedzinie polityki kulturalnej? Jak prowadzi się rozmaite działania badawcze, takie jak gromadzenie i analiza danych (…), opracowywanie informacji, dokumentacja, katalogowanie i archiwizowanie, rozpowszechnianie i komunikacja?”. Książka J. Marka Schustera powstała jako raport z badań przeprowadzonych w 2000 roku przez autora na zlecenie The Pew Charitable Trust. Miały one na celu analizę istniejących systemów, modeli informacyjnych o kulturze i próbę wskazania, czy któryś z nich mógłby być adaptowany (w części lub całości) na rynku amerykańskim
W obecnej chwili funkcjonuje wiele programów oświatowych, które zakresem swej działalności przekraczają granicę państw. W swym założeniu mają one stanowić formę uzupełnienia systemu edukacyjnego w danym kraju. Poprzez proces planowania i organizowania dążą również do inicjowania długookresowej wymiany kulturowej. Jednakże znaczna część z nich z powodu braku charakterystycznej misji, która stanowiłaby silę napędową dla podejmowanych działań, nieodpowiednią organizację oraz niedostateczne zaangażowanie ze strony organizatorów nie odgrywa optymalnie swej roli. Przedsięwzięciem, które służyć może za pozytywny przykład dla tych programów, jest projekt Letniej Akademii – Synaxis Baltica1, który w sposób szczególny i efektywny realizuje swą misję.
Synaxis Baltica to istniejąca od 2001 roku sieć menedżerów kultury z krajów bałtyckich, którzy działają lub zamierzają działać na polu zarządzania kulturą. Uczestniczy w niej 11 uniwersytetów i partnerskich instytucji z Danii, Estonii, Finlandii, Niemiec, Litwy, Łotwy, Norwegii, Rosji, Szwecji i Polski. W roku 2008 w Summer Academy uczestniczyły Aleksandra Junga i Anna Sąkol, studentki zarządzania kulturą w ISP UJ
W dniu 20 czerwca 2008 roku w Poznaniu odbyło się Forum Akademickich Ośrodków Kształcenia Animatorów i Menedżerów Kultury. Organizatorem konferencji tym razem była Wyższa Szkoła Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Cykl spotkań przedstawicieli ośrodków kształcących animatorów i menedżerów kultury został zainicjowany przez Zakład Pedagogiki Kultury UMCS kierowany przez prof. dr. hab. Dariusza Kubinowskiego1. W dniach 4–6 czerwca 2007 roku w Kazimierzu Dolnym podczas inauguracyjnego spotkania roboczego odbyła się debata na temat kształcenia animatorów i menedżerów kultury w ramach specjalizacji na studiach I i II stopnia. Obecni byli przedstawiciele z 10 ośrodków z całej Polski.
Zgodnie z Zarządzeniem nr 2 Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego z 4 stycznia 2008 roku w sprawie zmian w strukturze organizacyjnej Wydziału Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ utworzono jako samodzielną jednostkę Wydziału Zespół Katedr Nauk o Kulturze. W skład Zespołu Katedr weszły: katedra Kultury Współczesnej, Katedra Teorii Edukacji i Kultury oraz Katedra Zarządzania Kulturą. Koordynatorem Zespołu Katedr został prof. dr hab. Emil Orzechowski.
Modele zarządzania teatrem na przykładzie występów gościnnych Teatru Łódzkiego w Petersburgu
Dyrektor teatru musiał być więc bardzo wszechstronnym człowiekiem. Nie tylko znajomość literatury dramatycznej, tajników aktorstwa czy sekretów reżyserii decydowały o powodzeniu przedsięwzięcia. Dobry dyrektor powinien być sprawnym przedsiębiorcą, taktownym mediatorem, zdecydowanym i energicznym człowiekiem. Dyrektor teatru końca XIX wieku był odpowiedzialny za angaż aktorów, politykę repertuarową i obsadową, wynajęcie i utrzymanie budynku, promowanie swojego teatru, współpracę z radą miasta, urzędami cenzuralnymi, zarządzanie finansami teatru. Dwuosobowy model zarządzania (dyrektor administracyjny i artystyczny) był już wówczas znany, chociaż w zespołach prowincjonalnych i wędrownych nadal jeszcze rzadko spotykany.
Niniejszy artykuł jest wynikiem ustaleń rzeczywistego stanu Związku Artystów Scen Polskich (ZASP) w zakresie strategicznym w obszarze Organizacji Zbiorowego Zarządzania (OZZ). Zamysłem autorki było pokazanie formalnych i rzeczywistych uregulowań, które w faktyczny sposób określają ramy działalności ZASP, definiując ją jako OZZ.
Kształtowanie pozytywnych zachowań współczesnego człowieka to z pewnością jedno z zadań, jakiego można oczekiwać od ekspresji twórczej, wyrażanej sztuką teatralną – bodaj najstarszym ludycznym sposobem społecznej komunikacji międzyludzkiej, poddawanej artystycznej transformacji. Dzisiejsze techniki medialne, wykorzystujące najnowsze zdobycze nauki i techniki, czynią wszystko, by najdoskonalsze technologie „wyręczały” te bezpośrednie interakcje międzyludzkie. Telewizja, kino domowe, programy satelitarne czy Internet stają się wirtualnymi substytutami takich autentycznych relacji, uznawanych w przeszłości za najważniejszy cywilizacyjny mechanizm komunikacji międzyludzkiej. Osobliwym reliktem takich więzi pozostaje po dziś dzień teatr dramatyczny, posługujący się konwencją zbudowaną nie z obrazu, lecz z rzeczywistych przedmiotów i istot – ciała i głosów aktorów. Można zatem antycypować z wielką dozą prawdopodobieństwa fakt, iż cywilizacja zdominowana przez wciąż doskonalszą technologię i technikę cyfrowego zapisu obrazu coraz bardziej będzie doceniać właśnie takie prymarne kontakty międzyludzkie, mające miejsce podczas widowisk teatralnych.
Instytucja, będąca przedmiotem niniejszego opracowania, powstała w 1868 roku z inicjatywy dr. Adriana Baranieckiego w celu podniesienia rodzimego rzemiosła na wysoki poziom i położenie podwalin pod dalszy rozwój przemysłu i techniki. Początkowo nosiła ona nazwę Miejskie Muzeum Techniczno-Przemysłowe w Krakowie, następnie – od 1920 roku – Miejskie Muzeum Przemysłowe im. dr. Adriana Baranieckiego w Krakowie, a od roku 1934 – Muzeum Przemysłu Artystycznego w Krakowie.
Muzeum Nikifora w Krynicy jest poświęcone jednemu z najsłynniejszych w dziejach światowej sztuki malarzowi naiwnemu, który przez całe swoje życie był związany w szczególny sposób z tym uzdrowiskiem. Nikifor był Łemkiem, urodził się najprawdopodobniej w 1895 roku w Krynicy Wsi lub w jednej z podkrynickich wiosek łemkowskich, zmarł w roku 1968 w sanatorium w Foluszu
W niniejszym artykule pragnę się zająć kwestią tożsamości instytucji, zastanowić się nad tym, co znaczy być „domem dla kultury”, czy zasadne jest myślenie o instytucji prowadzącej działalność kulturalną jako o podmiocie kultywującym wartości związane z ideą „domowości”. Nowa sytuacja ustrojowa, jaka nastała po 1989 roku, zmieniła ramy strukturalne i sposób funkcjonowania podmiotów prowadzących działalność kulturalną. Nowe czasy przejawiły się m.in. w nazewnictwie: dawne domy kultury przemianowano na centra kultury, ośrodki animacji. Warto się zastanowić, czy słusznie zanegowano koncepcję „domu dla kultury”, uznając ją za wymysł i symbol minionego półwiecza, z pominięciem tych odniesień, które wiążą się z domem społecznym – ukształtowanym w okresie dwudziestolecia międzywojennego modelem placówki kulturalnej.
Jest wiele definicji marketingu i chyba nie trzeba o tym wspominać. Podobnie jak nie trzeba mówić o tym, że zastosowanie marketingu w kulturze jest krytykowane w wielu środowiskach. Krytyka ta dotyczy przede wszystkim uprzedmiotowienia kultury, utowarowienia jej (tj. traktowania jak towar na półce w supermarkecie), obniżania poziomu dostosowanego do przeciętnego odbiorcy. Przede wszystkim jednak krytyka ta (zdaniem autorki – nieco wyolbrzymiona) jest skoncentrowana na chęci osiągania pewnego zysku, a nade wszystko dotyczy nieudolności – czy może bardziej nieadekwatności – stosowania marketingowego aparatu pojęciowego do tak delikatnej materii, jaką jest kultura. Jednakże trudno jest dla pojęć zbadanych, wielokrotnie omawianych w literaturze oraz stosowanych w środowiskach zajmujących się marketingiem poszukiwać zupełnie nowych konstrukcji słowotwórczych, wyłącznie dla takich – wydawałoby się niebliskich marketingowi – dziedzin, jak edukacja czy kultura. Problem nie dotyczy więc samej formy, ale treści tych słów oraz ich interpretacji
„Fabryka Trzciny” to prywatny ośrodek artystyczny w Warszawie. Powstała we wrześniu 2003 roku i niemal od razu wpisała się w krąg najpopularniejszych i najchętniej odwiedzanych instytucji kultury. Jest to kompleks artystyczno-edukacyjny, mieszczący się w starej odremontowanej fabryce, przy ulicy Otwockiej 14, w dzielnicy Praga-Północ. Sam budynek pochodzi z 1916 roku i jak się okazuje jest on jednym z najstarszych obiektów industrialnych prawobrzeżnej Warszawy. Wcześniej znajdowała się tam wytwórnia marmolady, potem przetwórnia konserw, a w końcu siedziba Zakładów Polskiego Przemysłu Gumowego.
W niniejszym tekście szczególnie pragnę podkreślić znaczącą rolę organizacji zarządzających kulturą, usytuowanych na szczeblu decyzyjnym lokalnego samorządu oraz administracji miasta. Obie instytucje: Małopolski Urząd Marszałkowski – z ramienia rządu, oraz samorządowy Wydział Kultury Miasta Krakowa mają do spełnienia szczególne zadania. W znacznej mierze ich działalność pokrywa się i/lub uzupełnia. Życie muzyczne – szczególnie pewne jego aspekty – bez nich byłoby niemożliwe.
Upowszechnienie Internetu doprowadziło do zmian w zakresie dostępu i korzystania z informacji. To stosunkowo nowe medium uległo znaczącej popularyzacji w Polsce pod koniec ubiegłego wieku. W roku 2006 liczba internautów w Polsce powyżej 15. roku życia kształtowała się na poziomie 11,5 mln, co w porównaniu z rokiem poprzednim oznacza wzrost aż o 3,1 mln użytkowników2. Szybko też Internet stał się przedmiotem publicznej dyskusji o jego roli społeczno-kulturowej. Jego udział w życiu polskiego (i nie tylko polskiego) społeczeństwa jest znaczący i tym samym nie można go lekceważyć. Przedmiotem niniejszego artykułu są problemy i konsekwencje wynikające z nowego sposobu dostępu do kultury, który nastąpił wraz z pojawieniem się Internetu. W tym aspekcie najbardziej interesujący wydaje się utwór filmowy, który jako produkt audiowizualny zwłaszcza wpisuje się w estetykę nowego medium i w szczególny sposób jest przez nie udostępniany.
Kultura tradycyjna a kultura współczesna Pojęcie kultury bywa definiowane na wiele różnych sposobów. Rozmiar zagadnienia sprawia, iż poszczególne charakterystyki zwykle skupiają się tylko na wybranych jej aspektach. „Cokolwiek jednak byśmy nie myśleli na ten temat, jakkolwiek byśmy ją definiowali, kultura jest zawsze formą stosunku człowieka do samego siebie, do ludzi i do świata; jest poszukiwaniem formy” – pisze Janusz St. Pasierb. Kwestią wspólną wszystkim definicjom pozostaje fakt bezpośredniego oddziaływania tworów kultury na ludzkie życie. Unikając tworzenia kolejnej definicji, istotne dla dalszych rozważań jest poczynienie pewnego rozróżnienia. Należy oddzielić, podążając za Pasierbem, pojęcia kultury współczesnej i kultury tradycyjnej. Jednocześnie przez termin „kultura” będę rozumieć wszelką duchową aktywność zarówno w sferze myśli, jak i wytworów materialnych
Ross A. Webber stwierdzał, że „twórczość będziemy określać jako generowanie pomysłu”, który może zaowocować powstaniem innowacji, np. wytworzenia nowego wyrobu, usługi, procesu, struktury czy metody; Yoneji Masuda, odpowiedzialny za japońską rewolucję komputerową, pisał zaś, iż „czas wolny zastąpi akumulację materialną jako wartość krytyczną i nadrzędny cel społeczny”. W swej książce konstatuje, iż „rewolucja informatyczna będzie się przyczyniać do powstawania większej ilości czasu wolnego, dzięki czemu ludzie będą mogli swobodnie i dobrowolnie decydować o swojej przyszłości”. Uważa on, że przejście od wartości materialnej do wartości czasu wolnego jest punktem zwrotnym w ewolucji naszego gatunku. Formy spędzania czasu wolnego będą się zmieniać na korzyść rozrywki i turystyki kulturalnej, dlatego też wzrasta znaczenie tzw. przemysłów czasu wolnego i przemysłów kultury (co daje szanse na wzrost zatrudnienia w tych sektorach). Internet spełni tu kluczową rolę, jako platforma najszybszej informacji umożliwiającej wybór oferty, dostępnej przy użyciu bezprzewodowych urządzeń przenośnych, pozwalających cieszyć się wolnością przestrzeni, czasu i wyboru.
Koszyce w powiecie proszowskim to niewielka, pięknie położona nad Wisłą miejscowość gminna, która ma ciekawą i długą historię. Ślady osadnictwa na tym terenie pochodzą sprzed kilku tysięcy lat – badania archeologiczne potwierdzają na terenie miasta i gminy Koszyce stanowiska z okresu kultury łużyckiej (ok. 1800 p.n.e.) oraz kultury trzcienieckiej (1800–1300 p.n.e.). W czasach nowej ery osada znajdowała się w granicach państwa Wiślan, a od 990 roku została przyłączona do państwa Polan. Osada, znajdująca się na skrzyżowaniu szlaków handlowych, będąca również ważnym ośrodkiem rzemieślniczym, z żyznym zapleczem rolniczym oraz dobrą komunikacją lądową i wodną, rozwijała się bardzo dobrze, czego ukoronowaniem było nadanie jej przez Elżbietę Łokietkównę praw miejskich według prawa magdeburskiego. Zmienne były dzieje miejscowości i gminy przez kolejne stulecia. Nie jest celem niniejszego tekstu ich dokładne przedstawienie. Należy jednakże wspomnieć o utracie w 1869 roku praw miejskich; do dziś podkreśla się, że stało się to z powodu udziału w powstaniu styczniowym. Od XV wieku rozwijało się koszyckie szkolnictwo, odnotowywano tu studentów Akademii Krakowskiej, później zaś, w wieku XVII – działalność „Bractwa Literackiego”, czyli grupy osób umiejących czytać. W wyniku potopu szwedzkiego szkoła przestała funkcjonować, lecz w końcu XIX wieku szkolnictwo stopniowo zaczęło się odradzać i w okresie międzywojennym notuje się dalszy jego rozwój oraz powołanie Towarzystwa Oświatowego im. Henryka Sienkiewicza. Po wojnie szkoła nadal się rozbudowywała; obecnie jest to zespół szkół (podstawowa i gimnazjum) imienia Stanisława Wyspiańskiego, w 2004 roku zainaugurowało swą działalność Centrum Oświatowe.
Przypisywanie pojedynczym osobom istotnego wpływu na bieg zdarzeń jest częstym nadużyciem badaczy, zwłaszcza historyków. Takie postaci są często mitologizowane, przydaje się im moce i zdolności nadludzkie. Czy to jednak znaczy, że takich ludzi nie ma? Oczywiście, że są. Jest ich jednak bardzo niewielu, a ich dzieło bywa docenione po śmierci. Na ogół. Wielu ginie w pomroce dziejów i nikt nie pamięta ich dzieła i zasług. Zabytki, które ocalił od zagłady profesor Stanisław Nicieja, przetrwają kolejne wieki, choć były skazane na zagładę. Paradoksalnie, profesor ratujący zabytki był oskarżany o ich niszczenie. Oskarżany nie tylko medialnie czy wirtualnie, ale przy użyciu odpowiednich paragrafów i z całym sztafażem prawnym, z prokuraturą włącznie. Przed niniejszym artykułem postawiono kilka celów, które zamierzono zrealizować w jego toku. Pierwszym z nich jest nie tylko pochwała troski o nasze dziedzictwo, ale także wskazanie złych unormowań prawnych, które dobrodzieja ratującego zabytki pozwalają nazwać złoczyńcą. Drugim – wskazanie mechanizmów zarządczych, których używał profesor, a zarazem rektor uczelni, by w swym menedżerskim działaniu odnieść sukces.
Niewiele zabytków związanych z dawnym ziemiaństwem zachowało się w pejzażu polskiego dziedzictwa kulturowego. Jest to rezultat bezwzględnej polityki prowadzonej w Polsce po roku 1944. Dla tysięcy dworów i pałaców żadna inna epoka – od zaborów począwszy, a skończywszy na dwóch wojnach światowych – nie okazała się tak okrutna. Pod rządami komunistów, którzy po 1944 roku rozpoczęli wdrażanie „planu przebudowy stosunków społecznych” na modłę i pod kontrolą sowiecką, nie było po prostu miejsca dla tych – jak głosili piewcy nowego porządku – gniazd społecznego ucisku. Jak skutecznie rozprawiano się z „obszarniczym dziedzictwem”, najlepiej dowodzi fakt, że w prowizorycznym spisie wykonanym w 1945 roku przez Ministerstwo Rolnictwa znalazło się około 20 000 pałaców i dworów, w inwentarzach zabytków z końca lat dziewięćdziesiątych XX wieku zaś odnotowano niespełna 3000 tego typu obiektów (z czego ponad 2000 znajdowało się w stanie ruiny). Wraz z budowlami bezpowrotnie przepadało również ich wyposażenie: księgozbiory, archiwa, zbiory sztuki, rękodzieła, kolekcje broni, meble. Wszystko to było grabione, szabrowane, niekiedy zaś trafiało po prostu do pieca. To, co pozostało, oddawano pod iluzoryczną opiekę państwa – „Przedmioty gromadzone w składnicach muzealnych były (...) rozdysponowywane przypadkowo i – jak wynika z nielicznych zachowanych protokołów – określane jedynie ilościowo: »dwa wagony mebli i sprzętów – do rozdysponowania w obiektach administracji i gospodarki«”
W dniach 4–6 czerwca 2007 roku odbyło się w Kazimierzu inauguracyjne spotkanie Forum Akademickich Ośrodków Kształcenia Animatorów i Menedżerów Kultury. Organizatorem konferencji był Zakład Pedagogiki Kultury UMCS. Obradowano – dzięki uprzejmości burmistrza miasta Kazimierza – w siedzibie kazimierskiego Domu Kultury.
Najnowsza książka dr. hab. Piotra Glińskiego, profesora Uniwersytetu w Białymstoku, powstała w wyniku projektu badawczego Style działań organizacji pozarządowych w Polsce. Grupy interesu czy pożytku publicznego? Przedsięwzięcie, którym kierował autor, było realizowane od maja 2003 do listopada 2005 roku w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.
W roku akademickim 2005/2006 przypadł mi w udziale zaszczyt (i trudny obowiązek) prowadzenia w Instytucie Spraw Publicznych UJ seminarium magisterskiego. Początek moich spotkań z grupą – jak to zapewne zwykle bywa – był poświęcony wzajemnemu poznawaniu się. Ja chciałam się zorientować, jacy są studenci, którzy zapisali się na moje seminarium. Oni zaś zapisali się jedynie na podstawie podanego tematu (Muzealnictwo. Kultura organizacyjna) i zapewne również chcieli się przekonać, z kim mają do czynienia. W czasie tych wstępnych rozmów zorientowałam się, że będę miała przyjemność pracować z inteligentnymi młodymi ludźmi, którzy są chętni do pracy oraz pełni zapału i przekonania o tym, że praca „w kulturze” jest ważna. Oni z kolei wyrazili pewien niedosyt wiedzy związanej z dziedziną podaną w temacie seminarium – z muzealnictwem i wystawiennictwem. Chodziło im zarówno o wiedzę teoretyczną, jak i praktyczną. W końcu – od słowa do słowa – zgodziliśmy się, że chcemy podjąć się wspólnie zadania zorganizowania wystawy. Ja sama, mając doświadczenia w organizacji wystaw (przede wszystkim muzealnych), mogłam się nimi podzielić (Knowledge is for sharing) i mogłam w tej dziedzinie stać się swego rodzaju przewodnikiem i wsparciem dla młodych adeptów zarządzania kulturą
Często w życiu bywa tak, że z luźno rzuconej propozycji, wydawałoby się rzuconej ot tak sobie, rodzi się poważna sprawa. Jest zima, rok 2006, grupa dziesięciorga studentów IV roku zarządzania kulturą spotyka się na cotygodniowym seminarium magisterskim. Godzina i trzydzieści minut rozmowy na tematy dotyczące zagadnień związanych z pracami dyplomowymi, do czego będą się odnosić i jaka treść będzie się na nie składać. Omawianie, dyskutowanie, rozważanie, proponowanie i jeszcze raz omawianie... burza mózgów.
Od 31 maja do 2 czerwca 2007 roku w Göteborgu odbyło się 15. jubileuszowe Zgromadzenie Generalne ENCATC (European Network of Cultural Administration Training Centre), Sieci, której Uniwersytet Jagielloński jest członkiem niemal od samego początku jej istnienia. Zrzesza ona ponad 130 członków, w tym 4 instytucje z Polski. Oprócz UJ pełnymi członkami są również Międzynarodowe Centrum Kultury z Krakowa oraz Narodowe Centrum Kultury z Warszawy. Członkiem stowarzyszonym jest natomiast Dolnośląska Wyższa Szkoła Służb Publicznych „Asesor” z Wrocławia.
Od roku akademickiego 1996/1997 są prowadzone studia licencjackie, kierunek: zarządzanie i marketing, specjalność: zarządzanie kulturą, a od roku 1999/2000 zostały uruchomione 2-letnie uzupełniające studia magisterskie. W roku akademickim 2006/2007 zarządzanie kulturą studiowało na studiach stacjonarnych magisterskich 174 osoby, na studiach niestacjonarnych magisterskich – 52 osoby, na studiach II stopnia stacjonarnych – 21 osób, na studiach II stopnia niestacjonarnych – 12 osób
W niniejszym artykule chcę zwrócić uwagę na kondycję instytucji kultury, wskazać możliwą do zastosowania metodę oceny, wpływającą na efektywność funkcjonowania podmiotów realizujących zadania ze sfery kultury. Zaprezentowane wnioski zostały sformułowane na podstawie dokonanego przeze mnie porównania instytucji państwowych i samorządowych z instytucjami non profit.
Tekst poniższy jest propozycją stworzenia deklaracji misji Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Sformułowania misji dokonano w oparciu o tzw. model Ashridge. Został on stworzony przez badaczy z Ashridge Strategic Management Centre i opublikowany w roku 19903. Zawiera cztery składniki – cel, strategię, wartości i standardy zachowania – których wyznaczenie pozwala na jasne i precyzyjne określenie tego, jaki jest sens istnienia organizacji, którą rozpatrujemy, i jej miejsce w świecie. Wyznaczenie i zdefiniowanie czterech parametrów jest pierwszym krokiem, następnym zaś powinna być refleksja nad wzajemnym uzupełnianiem się tych składników oraz sformułowanie całości w postaci jednego zdania (niekiedy mylonego ze sloganami reklamowymi) lub krótkiego akapitu. Deklaracja misji powinna być, z jednej strony, czynnikiem odróżniającym daną organizację od innych w branży, z drugiej zaś – wskazywać na jej specyfikę. Pamiętać należy o pewnej dozie ogólności, niemylonej z ogólnikowością, a równocześnie o precyzyjnym wyznaczeniu granic określających przestrzeń, którą firma pragnie zagospodarować – przestrzeń w znaczeniu społecznym, kulturowym, ekonomicznym, ale także terytorialnym. W określaniu deklaracji misji należy wprowadzić pewne rozróżnienie w przypadku nowo powstającej firmy oraz dokonywania redefinicji misji organizacji funkcjonującej na rynku.
W ostatnich latach (2004–2006) organizowano w Krakowie Noc Muzeów, Muzeobranie oraz Dzień Otwartych Drzwi Muzeów Krakowskich, które to wydarzenia pokazały, że muzea wcale nie muszą być ani „śmiertelnie nudne”, ani postrzegane jako „cmentarzysko sztuki”. Muzeobranie, oferując wiele atrakcji, jednego dnia przyciągnęło do kilkunastu muzeów tysiące zwiedzających. Jednak nie tylko ze względu na sukces mierzony frekwencją, ale i swoją wartość oraz wyjątkowość projekt ten zasługuje na uwagę. Ponadto już Muzeobranie z 2004 roku stało się wydarzeniem, które może obrazować aktualne tendencje w działalności polskich instytucji kultury
U schyłku lat osiemdziesiątych XX wieku, po obaleniu systemu komunistycznego, w celu decentralizacji władzy w Polsce zaplanowano szereg reform ustroju administracyjnego państwa, z których najważniejszą stało się utworzenie w 1990 roku samorządów gminnych. Kolejnym etapem reformy miało być wprowadzenie drugiego, obok gmin, szczebla samorządu lokalnego – powiatów (tzw. reforma powiatowa). Powiaty jako jednostki administracyjne mają w naszym kraju wielowiekową tradycję. Ich przywrócenie wydawało się logiczną konsekwencją utworzenia samorządowych gmin. Jednak sytuacja polityczna w ówczesnej Polsce nie była stabilna. Zmieniały się rządy i zmieniał się stosunek rządzących3 do zaplanowanych reform. Podstawowym ich skutkiem miała być przecież decentralizacja władzy, a więc przekazanie części kompetencji i uprawnień, pozostających dotychczas w gestii administracji rządowej, samorządom niższego szczebla. Tymczasem, niezależnie od wcześniejszych deklaracji, przejmując władzę, mało kto chciał myśleć o dzieleniu się nią.
Małopolska jest regionem szczególnie bogatym w zabytki architektury drewnianej. Wśród nich najcenniejsza jest grupa katolickich kościołów zrębowych wzniesionych pomiędzy XV a XVIII wiekiem. Te unikatowe obiekty są dla wielu historyków architektury naszego kraju kwintesencją narodowego budownictwa. „Obszar ich występowania był i jest historycznie uwarunkowany i ograniczony: od wschodu barierą zasięgu obrządku wschodniego, od zachodu wyraźną granicą przewagi budownictwa o konstrukcji szachulcowej. Również na południu, za karpacką granicą państwa, są one już tylko zjawiskiem sporadycznym. Najwybitniejsze z nich, najlepiej zachowane, otoczone troskliwą opieką konserwatorską, zostały wybrane – jako jednorodne i niemające analogii w skali światowej – na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO”. Jak wielkie jest to wyróżnienie, widać dopiero po przejrzeniu owej listy. Na całym globie znalazło się bowiem zaledwie kilkaset miejsc, które uznano za szczególnej wagi dla rozwoju światowego dziedzictwa kulturowego i naturalnego. W Polsce wybrano takich miejsc kilkanaście, a w roku 2003 dopisano do nich wspomnianą wyżej grupę małopolskich kościołów drewnianych (Binarowa, Blizne, Dębno, Haczów, Lipnica Murowana, Sękowa).
Trwająca od pewnego czasu w kręgach akademickich dyskusja o potrzebach edukacyjnych menedżerów kultury skłania do refleksji nade wszystko nad tym, kim powinien być absolwent kursów i studiów zarządzania kulturą. Tymczasem, co nal eży podkreślić, w polskim piśmiennictwie brakuje jednoznacznej definicji i określenia sylwetki menedżera kultury. Brak tego typu informacji również na stronie Ministerstwa Pracy, gdzie taki zawód nie został w ogóle uwzględniony. Poniższy tekst z założenia stać się ma głosem w toczącej się dyskusji i próbą naszkicowania najważniejszych wątków w rozumieniu zawodu menedżera kultury nie tylko jako pewnego rodzaju profesjonalnych umiejętności, ale także – a może przede wszystkim – jako posłannictwa. Można więc powiedzieć, że zawód menedżera kultury należy traktować jako swego rodzaju zawód z misją, a następujący tekst, bez ambicji wyczerpania tematu, będzie próbą oświetlenia charakteru tej misji.
Zarządzanie twórcze jest nową dziedziną wiedzy w dziale nauk o zarządzaniu. Jako przedmiot nauczania wprowadzone zostało przez Tudora Rickardsa w roku 1984 w Manchester Business School i szybko znalazło uznanie w innych szkołach biznesu. Warto na marginesie dodać, iż w tym samym czasie naukę o twórczości propagował w środowisku inżynierskim doc. dr Tomasz Kocowski z Instytutu Psychologii UJ. Miałem przyjemność uczestniczyć w dwóch zorganizowanych w Sudetach znakomitych warsztatach twórczego myślenia, w których uczestniczyli przede wszystkim naukowcy, inżynierowie, projektanci i wynalazcy, psychologowie zaś pomagali im w osiągnięciu twórczego podejścia i generowaniu twórczych rozwiązań w ich dziedzinach działalności. W Polsce nie było jeszcze w tym czasie wielkiego prywatnego biznesu, menedżeryzm zaś robił dopiero pierwsze, z konieczności niezbyt udane kroki w anachronicznym i nieefektywnym sektorze państwowym. Siłą rzeczy akcentowano więc przede wszystkim tę sferę twórczości, którą można nazwać twórczością technologiczną, a która zawsze odgrywała i nadal odgrywa w świecie współczesnego biznesu ogromną rolę. Zasady twórczego zarządzania mogą i powinny być także zastosowane i rozwinięte w innych dziedzinach zarządzania – również w dziedzinie zarządzania w kulturze.
Marketing – kategoria, która zyskała sobie w ostatnich czasach miano jednej z najbardziej popularnych dróg do sukcesu rynkowego w różnych dziedzinach aktywności w naszym kraju – staje się również coraz bardziej dostrzegany i ceniony na polu działalności kulturalnej. Podmioty kultury (instytucje, placówki, stowarzyszenia, organizacje, fundacje, zespoły artystyczne itp.) nabywają przekonania, że – mówiąc słowami A. Giddensa – nie można dziś rynkowi powiedzieć „nie”, a jedyna możliwość, to sprawić, by pracował dla ludzi. Marketing budzi jednak w środowisku pracowników kultury bardzo różne opinie i przybiera przeróżne oblicza. Traktowany jako szansa na powodzenie, rodzi postawy wiary i nadziei lub – postrzegany jako „obce ciało nieczyste” – wznieca niepokój, krytykę, nieufność. Negatywne podejście wynika najczęściej z nieznajomości tej dziedziny w sensie profesjonalnym i opierania się tylko na wiedzy potocznej lub – co najwyżej – fragmentarycznych i mało już aktualnych ujęciach teoretycznych. Pod pojęciem marketing kryje się wiele znaczeń. Termin pochodzi od angielskiego słowa market (bazar, targ, rynek) i w najbardziej ogólnym ujęciu można przyjąć jego rozumienie jako sposób myślenia i działania rynkowego. Istnieje niezliczona liczba definicji, formułowanych na gruncie wielu dyscyplin naukowych, w odmiennych miejscach i przedziałach czasowych, w których eksponowane są przeróżne aspekty funkcjonowania rynkowego, co sprawia, iż ta sama kategoria pojęciowa zmienia zakres znaczeniowy. Nie wchodząc tutaj w szczegółowe rozważania terminologiczne, chcemy jedynie zwrócić uwagę na nowe orientacje, pilną potrzebę ich poznawania i konieczność „pożegnania się” z wizją marketingu w tradycyjnym rozumieniu.
Zmiany zachodzące w zarządzaniu gospodarką nie ominęły także publicznego sektora kultury. Towarzyszy im poszukiwanie rozwiązań menedżerskich specyficznych dla poszczególnych sfer sektora publicznego. Zarządzanie w sektorze publicznym, w tym także zarządzanie instytucjami kultury, niesie wiele dylematów, często nieobecnych w sektorze prywatnym. W konsekwencji zapomina się o potrzebie mierzenia efektywności zarządzania w tych placówkach albo też w ogóle nie dostrzega się takiej potrzeby. Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi na konieczność uwzględniania efektywności w zarządzaniu instytucjami kultury, a także zaproponowanie takich wskaźników jej pomiaru, które pomogą lepiej opisać efektywność zarządzania publicznymi jednostkami kultury i wykorzystania środków publicznych na rozwój kultury.
Zarządzanie publiczne jest czy raczej może stać się najmłodszą subdyscypliną nauki o zarządzaniu. Przedmiotem jej zainteresowania są organizacje publiczne realizujące interes publiczny. Organizacje publiczne w przeciwieństwie do organizacji biznesowych nie są nastawione na zysk. Ich cel wyznacza właściciel, czyli państwo, i na jego realizację przeznacza publiczne środki. Ten klasyczny model funkcjonowania organizacji publicznej jest nieco odmienny w przypadku polskich publicznych telewizji i radia. W budżecie telewizji publicznej jedynie 30% to pieniądze podatników, a w przypadku radia około 80%. Są jednak kraje takie jak Wielka Brytania, Dania, Norwegia, Szwecja czy Japonia, w których udział pieniędzy publicznych w przychodach tych instytucji wynosi 100%3. Zatem zarządzanie polskimi mediami publicznymi musi stanowić połączenie dwóch celów: komercyjnego i publicznego. Polskim mediom publicznym nadano formę spółek prawa handlowego, które ze swej natury są nastawione na zysk. Tego zresztą oczekuje minister skarbu państwa, który w stosunku do spółek medialnych pełni funkcje właścicielskie. Z drugiej jednak strony polskie media publiczne poddano ustawie o radiofonii i telewizji, w której opisano interes publiczny (zadania), czasami określany jako misja mediów publicznych.
Poniższy tekst ma być próbą przeniesienia zagadnień związanych z pojęciem marki w sferę zarządzania dziedzictwem kulturowym. Okazuje się bowiem, że stworzenie nowej marki w obrębie tej specyficznej grupy „towarów i usług” jest procesem równie trudnym, co wykreowanie nowej marki w sektorze komercyjnym. Wybór małopolskiego Szlaku Architektury Drewnianej jako głównego przedmiotu rozważań nie jest przypadkowy. Z jednej strony jest to bowiem produkt dobrze już rozpoznawalny przez mieszkańców Małopolski, z drugiej zaś (ze względu na wpisanie w obręb tej trasy wielu różnorodnych obiektów – różnorodnych pod względem własności, klasy artystycznej, stanu zachowania, pełnionych obecnie funkcji) – pozwala na wskazanie wielu możliwych perturbacji, jakie napotkają osoby próbujące podejmować podobne działania
Żyjemy w czasach, w których elektroniczne, demograficzne i medialne przyspieszenia przekształcają społeczeństwa skuteczniej i szybciej, niż działo się to kiedykolwiek. A gdy na dodatek współczesna wiedza o naturze i możliwościach uczestników takich procesów rozrasta się lawinowo, gdy mniej lub bardziej świadomie uczestniczymy w procesach kształtowania nowej orientacji i świadomości społecznej, a także i w coraz pełniejszej uniwersalizacji świata (mimo rosnących równocześnie napięć ekonomicznych, religijnych i mentalnych) – rola telewizji jako źródła i nośnika informacji staje się nie do przecenienia.
Teatr XIX wieku bardzo powoli wypracowywał zindywidualizowany stosunek do kostiumu, który stał się samodzielnym elementem przedstawienia, niosącym wartości nie tylko estetyczne, ale również interpretacyjne. Zachowane fotografie Sary Bernhardt, Ellen Terry czy Heleny Modrzejewskiej dowodzą, iż aktorki świadomie komponowały sceniczne stroje, uwzględniając nie tylko charakter postaci, ale przede wszystkim walory własnej sylwetki i zmiany mody. Bernhardt słynęła z oryginalnych kostiumów (naznaczonych jej gwałtownym temperamentem), które projektował dla słynnej Francuzki między innymi Alphonse Mucha. Także Eleonora Duse czy Ellen Terry wybierały zindywidualizowane, dopasowane do sylwetki kostiumy, które czyniły ich sceniczną prezencję bardziej naturalną i swobodną. Usiłowania te nieprzypadkowo zbiegły się w czasie z ogólnymi dążeniami do zmiany kobiecego stroju, wynikającej z uwarunkowań społecznych (ruch emancypacyjny, zmiana stylu życia) i technicznych (powstawanie fabryk konfekcji).
Podstawowe problemy dyrektorów teatrów bułgarskich nie różnią się generalnie od problemów w polskich teatrach. Dziś są to przede wszystkim kwestie finansowe. W dobie rywalizacji teatru z nowoczesnymi mediami to pieniądze najczęściej decydują o sukcesie przedstawienia. Mając je, można zatrudnić gościnnie popularnego reżysera lub aktora, który podniesie zainteresowanie spektaklem wśród lokalnej społeczności, a także – co najważniejsze – przyczyni się do wzrostu wpływów z biletów. Teatry szukają sponsorów. Po długotrwałych dyskusjach, w grudniu 2005 roku przyjęto wprawdzie ustawę o mecenacie, upoważniającą podmioty gospodarcze do ulg podatkowych z tytułu sponsorowania projektów kulturalnych4, jednak ulgi te można odliczyć od wykazanego na koniec roku dochodu firmy, tymczasem firmy bułgarskie nie tyle nie osiągają dochodów, ile wkładają wiele wysiłku w ich ukrycie. Stąd póki co, wejście w życie tej ustawy nie przesądziło o wzroście zainteresowania podmiotów gospodarczych obszarem kultury. Łatwiej znajdują mecenasów najpopularniejsze sofijskie teatry lub konkretne projekty festiwalowe niż pojedyncze przedstawienia teatrów pozasofijskich. Teatry utrzymują się więc wciąż głównie z dotacji budżetowych, pozyskując – w drodze konkursu – dodatkowe skromne środki z państwowych funduszy celowych.
11 maja 2006 roku w Szumen odbyła się inauguracja 15 edycji festiwalu Teatralne Święta Drumewa „Nowy Bułgarski Dramat” (Drumewy Teatralni Praznicy „Nowa Byłgarska Drama”). Organizatorami tego przedsięwzięcia są Dramatyczno-Lalkowy Teatr im. Wasyla Drumewa w Szumen oraz Stowarzyszenie „Nowy Bułgarski Dramat”. To jedyny festiwal teatralny w Bułgarii, którego celem jest promowanie zarówno realizacji scenicznej, jak i publikacji nowych tekstów dramatycznych rodzimych współczesnych autorów. Po raz pierwszy festiwal zorganizowano w 1966 roku, od 1999 roku odbywa się corocznie, począwszy od 11 maja. Rozwija się, zyskując coraz wyższą rangę.
W okresie 35 lat działalności społeczno-kulturalnej Miejski Dom Kultury „Zawodzie” był organizatorem wielu imprez kulturalnych, w których w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyły osoby niepełnosprawne; w tym czasie nawiązywano również współpracę z ośrodkami rehabilitacyjnymi i podejmowano się realizacji projektów mających na celu zwiększenie uczestnictwa osób niepełnosprawnych w życiu kulturalnym dzielnicy i miasta. Jednak dopiero w roku 2003 zrodziła się idea imprezy, która dawałaby możliwość nie tylko uczestnictwa niepełnosprawnym, ale także popularyzacji ich osiągnięć przy jednoczesnym rozwijaniu zainteresowań oraz niesieniu konkretnej pomocy.
Celem tego krótkiego artykułu jest pokazanie, jak modelowana jest tożsamość etniczna w mediach masowych, w spotach reklamowych, które traktują tożsamość wybranych grup etnicznych w kategoriach czysto instrumentalnych i komercyjnych. Oglądalność reklam jest wysoka, nadawane są one w prime time’ie, a tym samym ich wpływ na tworzenie pewnych wyobrażeń społecznych i sądów jest duży. Ciekawym przykładem popularyzowania tożsamości etnicznej, ale również w kategoriach rynkowych, są festiwale, na przykład Festiwal Kultury Romskiej w Ciechocinku. I wreszcie pozostaje otwarta kwestia mniejszości tak małych, że właściwie niezauważalnych w przestrzeni publicznej, jak chociażby Karaimowie. Czy w ogóle istnieje marketing ich tożsamości, a jeżeli tak, to czemu ma służyć? Czy dotrze i w jakiej formie do przeciętnego widza, który nie jest w jakiś szczególny sposób zainteresowany tym skądinąd ważnym zagadnieniem. Znaczenie wszystkich tych działań jest bardzo istotne w wymiarze społecznym, znacznie ważniejsze niż wymiar czysto ekonomiczny, i stąd próba zasygnalizowania problemu.
Niniejsza publikacja jest zapisem wywiadów przeprowadzonych w 2004 i 2005 roku z dyrektorami trzech teatrów instytucjonalnych, repertuarowych. Swoje doświadczenia na polu zarządzania teatrem w obecnych warunkach gospodarczych, poglądy na temat zadań stojących przed dyrektorem, a także swoje plany i ambicje zawodowe przedstawili w nich: Krystyna Meissner – dyrektor wrocławskiego Teatru Współczesnego, Krzysztof Orzechowski – dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, oraz Jerzy Fedorowicz – dyrektor Teatru Ludowego w Krakowie Nowej Hucie.
Wprowadzona 26 listopada 1998 roku Ustawa o finansach publicznych nałożyła na podmioty sektora publicznego, w tym na publiczne instytucje kultury, obowiązki o charakterze kontroli finansowej wyrażonej w art. 35a niniejszej ustawy, a mającej na celu takie prowadzenie gospodarki finansowej instytucji, aby zapewnić „przestrzeganie procedur kontroli oraz przeprowadzenie wstępnej oceny celowości zaciągania zobowiązań finansowych i dokonywania wydatków”. Zasady gospodarki finansowej podmiotów sektora finansów publicznych jednoznacznie określają (art. 26), że „wydatki i rozchody – stanowią nieprzekraczalny limit”. Zaś procedury kontroli mają zabezpieczyć środki publiczne przed nieuprawnionym przekroczeniem limitu wynikającego z rocznego planu finansowego instytucji. Skuteczność stosowania procedur w głównej mierze uzależniona jest od dostępu do informacji o stopniu realizacji planu finansowego. Potwierdzenie, że „zobowiązania wynikające z operacji mieszczą się w planie finansowym” (art. 35.3.), dokonywane na podstawie danych z systemu księgowego ma podstawową wadę: dotyczy wartości historycznej (w niektórych jednostkach opóźnienie przekracza jeden miesiąc), a nie bieżącej. Zatem potwierdzenie stanu faktycznego wymaga dodatkowych operacji, które zwiększają pracochłonność zadań księgowych, lub stosuje się metody uproszczone, dające wyniki szacunkowe. Brak bieżącej informacji finansowej jest nieuprawniony, ale spotykany
Pomimo żarliwej deklaracji Louisa Lumière’a, że „kinematografia to sztuka bez przyszłości”, wygłoszonej podczas pierwszej publicznej projekcji filmu w 1895 roku, kino – często nazywane „siódmą sztuką” – osiągnęło niezwykły rozwój zarówno w sensie ekonomicznym, jak i artystycznym. W 2005 roku obchodzi swoje sto dziesiąte urodziny, i mimo skromnych początków, późniejsze wprowadzenie do filmu koloru i dźwięku sprawiło, że jego fenomen, zarówno ten magiczny, jak i ekonomiczny, wciąż zadziwia i przyciąga miliony widzów na całym świecie. Przez lata kino dostosowywało się do zmieniającego się otoczenia i w związku z tym przeszło samo wiele zmian. Najważniejsza – udźwiękowienie filmu – sprawiła, że kino stało się jeszcze bardziej atrakcyjne i popularne. Kolejne zmiany były spowodowane rozwojem nowych technologii, które umożliwiły transmitowanie filmów drogą telewizyjną, a więc dotarcie do dużo większej liczby widzów. Film nie był już tylko wyświetlany w salach kinowych, ale zaistniał w każdym domu dzięki telewizji, magnetowidom, odtwarzaczom dvd i komputerom.
Duże zespoły, a szczególnie zespoły zawodowe, mają na rynku muzycznym szczególną pozycję. Z jednej strony – prezentują melomanom (odbiorcom sztuki) najbardziej wartościowe utwory muzyczne, z drugiej – są wizytówką kulturalną miasta, mają do spełnienia funkcję promowania miasta. Zespoły te muszą spełniać również inne zadania: reprezentacyjne i edukacyjne. Innym aspektem, który należy brać pod uwagę, są koszty utrzymywania tak dużych zespołów. XIX- i XX-wieczna tradycja stworzyła typ kultury mieszczańskiej, w którym ważne miejsce obok Kościoła i szkoły zajmowała działalność na rzecz sztuki: organizowanie koncertów i wystaw plastycznych, śpiewanie (nieraz całymi rodzinami) w chórach. Te większe miasta, które dbały o swój prestiż i finansowo mogły sobie pozwolić na utrzymywanie orkiestr i chórów zawodowych, czyniły to. W tych wypadkach większość muzyków zdobywała umiejętności w szkołach działających w danym mieście, część artystów sprowadzano z innych ośrodków.
Dla zilustrowania polityki państwa w zakresie rewindykacji polskich dóbr kultury posłużyłam się niewielkim, ale bardzo symptomatycznym, wycinkiem działań różnorakich struktur państwowych oraz jednym z najbardziej charakterystycznych wystąpień prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego. Jako pierwsze przedstawiam – zakończone pełnym sukcesem – prace nad stworzeniem nowoczesnej, wykorzystującej wysokie technologie komputerowe, bazy danych polskich strat wojennych i powojennych. Polski, w pełni profesjonalny serwis internetowy, katalogi w postaci książek, informatorów i płyt CD-ROM, wreszcie czytelne reprodukcje (czy też puste miejsca – w przypadku braku dokumentacji fotograficznej) w specjalistycznych wydawnictwach, wszystko to plon długoletniej i żmudnej pracy polskich archiwistów, historyków sztuki, muzealników i pracowników dwóch najbardziej zasłużonych w tej dziedzinie instytucji państwowych: Departamentu Dziedzictwa Narodowego oraz Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych.
Nauki humanistyczne, nauki o człowieku, nauki o społeczeństwie oraz nauki ekonomiczne, w których skład tradycyjnie (choć niesłusznie) wlicza się także nauki o organizacji i zarządzaniu, niebezpiecznie się od siebie oddaliły, chociaż wywodzą się z jednego źródła, zarówno merytorycznie, jak i historycznie. Wszystkie są w istocie naukami o człowieku, jego działalności indywidualnej i zbiorowej, jego środowisku społecznym, jego indywidualnych oraz zbiorowych wytworach. Psychologia i fizjologia człowieka są naukami o samym człowieku, a nauki społeczne, humanistyczne i ekonomiczne – o wytworach ludzi: organizacjach, produktach, ich wzajemnym oddziaływaniu, miarach ich wartości oraz procesach kształtowania się tych miar. Nauki społeczne zajmują się organizacjami tworzonymi przez człowieka, zarówno nieformalnymi, jak i formalnymi (organizacje), nauki humanistyczne zajmują się wytworami typu informacyjno-symbolicznego (prawo, literatura, teatr, film, sztuka etc.), nauki ekonomiczne zaś zajmują się ludzkimi wytworami (lub produktami naturalnymi, zawsze jednak przez ludzi wydobywanymi czy przetwarzanymi) z punktu widzenia ich wartości i wymiany. Do tych ostatnich zalicza się również wytwory symboliczno-informacyjne, a więc dzieła sztuki, książki, produkcję filmową i teatralną, które również podlegają obrotowi ekonomicznemu. Zatem związek pomiędzy dziedziną humanistyki a ekonomią, organizacją i zarządzaniem, jest oczywisty i pozwala stworzyć jedną z dziedzin ekonomii (ekonomię humanistyczną), a także zarządzania i organizacji (zarządzanie humanistyczne).
Obecnie promocję uznaje się za jeden z najważniejszych instrumentów marketingu. We współczesnym rozumieniu marketing obejmuje wszystkie obszary życia nie tylko gospodarczego, ale też społecznego, kulturalnego i politycznego. Kotler definiuje marketing jako „proces społeczny i zarządczy, dzięki któremu jednostki i grupy otrzymują to, czego potrzebują i pragną, poprzez tworzenie, oferowanie i wymianę z innymi jednostkami i grupami produktów posiadających wartość”1. Produkt, według niego, jest pojęciem bardzo szerokim – poznaniem potrzeb i życzeń rynków docelowych oraz zapewnieniem pożądanego poziomu zadowolenia w sposób efektywniejszy i skuteczniejszy niż konkurenci, przy jednoczesnym zachowaniu lub podniesieniu dobrobytu konsumenta i społeczeństwa. Taka koncepcja marketingu odnosi się nie tylko do podmiotów rynkowych i potrzeb konsumenta, lecz zwraca także uwagę na interes publiczny, obejmując nim także instytucje i organizacje non-profit, rządy oraz jednostki terytorialne różnego szczebla. Tak więc każda organizacja powinna identyfikować i zaspokajać potrzeby konsumentów tak, aby przyczynić się również do dobra ogólnospołecznego. Zatem muszą być brane pod uwagę trzy zasadnicze aspekty: zysk działającej organizacji, zaspokojenie wymagań klientów oraz dbanie o interes publiczny. Ponieważ pojęcie marketingu zostało zastosowane z powodzeniem w praktycznie wszystkich dziedzinach gospodarczych i pozagospodarczych, konieczne stało się dookreślenie go w różnych sektorach działalności. Oprócz marketingu dóbr inwestycyjnych, dóbr konsumpcyjnych czy marketingu usług utworzony został także sektor zwany marketingiem terytorialnym lub marketingiem miejsca. Konkurencja, zawsze stymulująca marketing – który stał się koniecznością, kiedy podaż towarów zaczynała górować nad popytem (rynek konsumenta) – zaistniała także w dziedzinie kultur, regionów, miast i narodów. Tym sposobem marketing terytorialny jest kolejnym etapem przenoszenia koncepcji zarządzania wypracowanych w sektorze prywatnym do sektora publicznego
Walory kulturowe i przyrodnicze terenów położonych w obrębie gminy Dębowiec od lat stanowią o atrakcyjności tej ziemi, położonej w południowo-zachodnim paśmie Pogórza Jasielskiego i północnej części Beskidu Niskiego. Zarówno Dębowiec, jak i okoliczne malownicze, często zapomniane wioski przyciągają swym urokiem turystów, pielgrzymów, wielbicieli ciszy i nieskażonej przyrody. Wartość i piękno tych miejsc, ważne w wymiarze narodowym, od maja 2004 roku winny być rozpatrywane w wymiarze europejskim. Zabytkowe kościoły, przydrożne kapliczki, cmentarze wojenne, kultura Łemków i przyroda Magurskiego Parku Narodowego są wartością nie tylko dla mieszkańców czy gminy, ale również, a może przede wszystkim – dla państwa, a nawet Europy. Niestety, pomimo tak wielu kulturowych i przyrodniczych zalet ziemi dębowieckiej nie stworzono jeszcze dla tego terenu strategii rozwoju kultury. Ziemia ta nie doczekała się dokumentu, który kompleksowo obejmie rozwój i promocję regionu, a jednocześnie ochroni bogactwo kulturowe i przyrodnicze od nadmiernej eksploatacji. Wciąż brak w świadomości mieszkańców potrzeby ochrony własnego, niepowtarzalnego dziedzictwa. Istniejące publikacje zawierają informacje o historii, położeniu geograficznym, zabytkach i interesujących miejscach.
Kultura to istotny element życia człowieka. Nie sposób nie zauważyć wszechobecności kultury – mówimy przecież o kulturze prowadzenia konwersacji, spożywania posiłków, ubierania się, kulturze bycia, kulturze poszczególnych krajów itd. W czym zatem tkwi istota kultury? Czy jest ona nadal potrzebna – w dobie gwałtownie postępującego rozwoju cywilizacji? Czy wciąż odczuwamy potrzebę bycia kulturalnym? Czy nadal mamy pielęgnować zasady savoir-vivre’u, skoro często słyszymy, że to staroświeckie? W niniejszym tekście postaram się wykazać, że kultura jest potrzebna we współczesnym świecie, a zwłaszcza w życiu wkraczającego w dorosłość młodego pokolenia. Uczynię to na przykładzie wybranej szkoły ponadgimnazjalnej, mocno wpisanej – prawie od 130 lat – w region Podhala.
W niniejszym artykule postaram się ukazać kulturę jako formę kompensacji dla współczesnego społeczeństwa. Zakładam, że zgadzamy się co do tego, iż nasze społeczeństwo jest skomplikowane w stopniu wymykający się spod kontroli, nasze technologie przytłaczają nas, a ludzkie normy nie dostarczają nam już orientacji w świecie. Kultura oferuje przeciwwagę dla tych skrajnych wymogów. Obiecuje ucieczkę od złożoności i oferuje nam symbole jedności.
Wielu z nas w Wielkiej Brytanii patrzyło z zazdrością na to, jak Europa kontynentalna tradycyjnie wspiera kulturę. Francja, Niemcy i Włochy wskazywane były jako wzory krajów, gdzie sztuki piękne są hojnie finansowane przez państwo, na poziomie lokalnym bądź narodowym, dzięki milczącemu porozumieniu co do tego, że sztuka jest czymś godnym uwagi i stanowi zasadniczy składnik społeczeństwa obywatelskiego. Wydaje się jednak, że te zasady nie mają już zastosowania. Niektóre z niezręcznych pytań, jakie zadawano w Wielkiej Brytanii, co do tego, dlaczego w ogóle kultura powinna być finansowana, mogą stać się teraz aktualne w krajach europejskich. Dla celów tej konferencji może zatem okazać się interesujące, w jaki sposób debata o wsparciu dla kultury rozwijała się w Wielkiej Brytanii i jaki jest obecny stan rzeczy.
Kultura – w tym również teatr i muzyka – zawsze w swym wymiarze realnym była w sposób istotny uzależniona od konkretnych zleceniodawców i władców. Nie oznacza to jednak, że jej język jest w sposób bezwzględny językiem władzy, należy wszakże dodać, że kultura nie może się bez niej obyć. Wobec całej złożoności problemu, jakim są relacje między kulturą a polityką, należy stworzyć pewne reguły, tak aby w przypadku kryzysu systemu Welfare, kryzysu etatyzmu, mogła zaistnieć – również w wymiarze kultury – jakaś forma wspomagania (a dotyczy to w różnej mierze wszystkich krajów europejskich). Chodziłoby tu o mnożenie w sensie pluralistycznym form komunikacji, kreatywności, edukacji kulturowej pod kątem emancypacji struktur opieki społecznej niewydolnego systemu państwowego. Szczególnie istotne w tym zakresie byłoby zarządzanie, koordynacja oraz ukierunkowanie – odgrywających coraz ważniejszą rolę – instytucji prywatnych, a także inicjatyw o charakterze mecenatu.
Rozpocznę od krótkiego opisu mojej kariery i doświadczenia, ponieważ w taki czy inny sposób zaistnieją one w niniejszym tekście. Obecnie jestem stypendystką Clore Leadership Programme. Wcześniej, do roku 2002, pracowałam jako dyrektor wiejskiego ośrodka sztuki w Kornwalii. Byłam tam jedynym pracownikiem etatowym, ponadto zatrudniano 6 osób w niepełnym wymiarze, działała także Rada Powiernicza złożona z 10 członków. Odpowiadałam za kierownictwo artystyczne i tworzenie programów, kierownictwo finansowe wraz z tworzeniem budżetu i pozyskiwaniem funduszy, przychody i projekty, planowanie strategiczne i kształtowanie polityki, zarządzanie projektami, zarządzanie personelem oraz za marketing, a do tego byłam rzecznikiem i osobą odpowiadającą za kontakty z mediami
Tematem niniejszego artykułu jest wprowadzona przez Luwr nowa polityka komunikacji skierowana do publiczności, która spowodowała spektakularny wzrost liczby osób odwiedzających muzeum, a jej efektem jest trwała poprawa wizerunku instytucji. Muzeum, jedno z najstarszych w Europie, przeszło w ostatnim czasie głęboką transformację. Dawna struktura nie była w stanie pomieścić rosnącego tłumu zwiedzających – wielogodzinne kolejki sprawiły, iż turyści często rezygnowali z nużącego oczekiwania, a tym samym pomijali jedną z największych atrakcji Paryża. Miłośnicy sztuki byli z kolei rozczarowani faktem, iż tylko niewielka część zbiorów była udostępniona publiczności – ułatwienie dostępu do muzeum, powiększenie przestrzeni ekspozycyjnej i odpowiednia, spełniająca nowoczesne wymogi aranżacja wydawały się niezbędne.
Na przestrzeni wieków miano mecenasów artystów i uczonych zyskiwali władcy, arystokraci, hierarchowie kościelni. Sławą mecenasów cieszyli się we Florencji Medyceusze, podobnie szeroko znanym jest mecenat Sforzów w Mediolanie, w Rzymie zaś Juliusza II i Leona X. W rolę mecenasa kultury od lat siedemdziesiątych XVIII wieku wchodzi także państwo – co stało się szczególnie istotne, gdy szło nie tylko o roztoczenie opieki nad konkretnym twórcą, ale o zabezpieczenie całych kolekcji zawierających dorobek kulturowy poprzednich pokoleń. Dobrym tego przykładem jest przejęcie takich kolekcji przez państwo, które następnie finansuje ich utrzymanie, konserwację, miejsce eksponowania itp. Może odbywać się to w drodze zakupu (na przykład British Museum powstało z zakupionej decyzją Parlamentu Brytyjskiego kolekcji prywatnej, zaś niedawno zbiór Gilman Paper Company Collection przejęło w ten sposób nowojorskie Metropolitan Museum), przez upaństwowienie (Muzeum Luwru powstałe po upaństwowieniu zbiorów królewskich i włączeniu do nich skonfiskowanych zbiorów prywatnych) bądź przez przejęcie zbiorów od darczyńców (wspaniałym przykładem jest podarowanie państwu w 1737 roku zbiorów medycejskich przez ostatnią z rodu Medyceuszy, Annę Marię).
W kwietniu 2003 roku w Muzeum Narodowym w Krakowie zainaugurowany został cykl wykładów i imprez artystycznych pt. „Na tropach Europy”, który na życzenie publiczności kontynuowano w roku 2004 i 2005. Za edycję w roku 2003 Muzeum Narodowe w Krakowie otrzymało II Nagrodę w konkursie Wydarzenie Muzealne Roku „Sybilla 2003” w kategorii Programy Edukacyjne, Oświatowo-Wychowawcze i Promocyjne. Program od początku został otoczony opieką przez PKO Bank Polski, a w związku ze sposobem realizacji tej opieki stanowi bardzo dobry przykład współczesnego mecenatu sprawowanego nad działaniem instytucji kultury wysokiej – muzeum. Główną ideą programu jest przedstawienie Polski jako ważnego kraju europejskiego, posiadającego od wieków żywe związki z innymi państwami tego rejonu świata, mającego bogatą kulturę, a jednocześnie otwartego na kulturę i sztukę innych narodów, czego „śladami” są zgromadzone w zbiorach Muzeum Narodowego zabytki, reprezentujące sztukę praktycznie wszystkich narodów Europy
18 maja obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Muzeów. W roku 2005, w ramach obchodów tego ważnego dla muzealnictwa święta, w Muzeum Książąt Czartoryskich – Oddziale Muzeum Narodowego w Krakowie, odbyło się seminarium pt. „Światło Świątyni Sybilli. Rzecz o muzeach dawniej, dzisiaj i w przyszłości”, na które złożyło się 12 wykładów oraz program literacko-muzyczny, zamykający cykl wystąpień
Gdy powracamy myślą do początków Muzeum Narodowego w Krakowie, niejako automatycznie pojawia się w tych rozważaniach postać prezydenta Józefa Dietla, którego inicjatywa dla powstania tej instytucji jest nie do przecenienia. Wśród innych jego zasług w działaniach dla Krakowa, ta szczególnie jest dostrzegana i ceniona, bo dała miastu perspektywę rozwoju w dziedzinie szczególnie mu przynależnej – w dziedzinie kultury. W tamtych czasach, gdy naród polski pozbawiony był własnej państwowości, stworzenie instytucji dającej oparcie kulturze polskiej, szczególnie bogatej w pierwiastek narodowy, miało dodatkową bezcenną wartość, był bowiem Kraków miejscem pielgrzymkowym Polaków. Zanim jednak powstało w Krakowie pierwsze na ziemiach polskich Muzeum Narodowe, idea powołania tutaj takiej placówki pojawiała się co najmniej parokrotnie, jeszcze przed upadkiem I Rzeczpospolitej.
Na początku spotkania poświęconego muzeum – widzianemu jako świątynia muz – w sposób nieodparty pojawiła się refleksja o ludziach, którzy stanęli u początków Muzeum Narodowego w Krakowie – pierwszych dyrektorach, kustoszach. Po zastanowieniu – myśl o nich okazuje się w tym miejscu i chwili całkiem naturalna, jeśli uzmysłowimy sobie, że muzy (bohaterki tego spotkania) były córkami Zeusa i Mnemozyny, bogini pamięci. A więc przywołanie postaci z przeszłości, związanych z krakowską Świątynią Muz, odczytać można jako rzecz wręcz oczywistą, wynikającą z natury „gospodyń” tego przybytku. Przypomnę tylko jedną – dyrektora Feliksa Kopery, który 55 lat temu przyjmował mnie do pracy w Muzeum. Jakie jeszcze cechy przypisać można muzom? Jaka jest ich natura?
W 2001 roku upłynęło 200 lat od otwarcia gmachu pierwszego polskiego muzeum narodowego – puławskiej Świątyni Sybilli. Trzeci rozbiór i ostateczne zmazanie imienia Polski z karty Europy było dla świadomej części społeczeństwa polskiego szokiem. Wachlarz zaprezentowanych postaw i zachowań był szeroki – od całkowitego serwilizmu wobec rozbiorców1 po rozpacz prowadzącą do obłąkania.
Dlaczego Modrzejewska? – proszę nie pytać, to wstyd. Bo Modrzejewska jest dobra na wszystko, dla wszystkich, wszędzie. I zawsze. Dlaczego w „Muzeum”? – w cudzysłowie, od dużej litery? Przede wszystkim z powodu bezradności. Bo Modrzejewska wprawdzie żyła w latach 1840–1909, ale przecież ona żyje dalej. W powieści Susan Sontag, w marzeniu Jerzego Skolimowskiego o filmie jego życia, we wręcz współczesnych kalifornijskich dyskusjach o wartościach – w sensie estetyki, dobroczynności, osoby ludzkiej,
Zbiory zabytków, stanowiące podstawę muzealnictwa, były gromadzone i pokazywane najczęściej w specjalnie w tym celu wznoszonych budynkach. Architektura budynków muzealnych miała służyć właściwej ekspozycji kolekcji muzealnych, wydobywać ich walory artystyczne, potęgować symboliczne przekazy. Dlatego projektanci tych gmachów najpierw zgłębiali potrzeby kolekcji, wspólnie z autorami przyszłych ekspozycji ustalając koncepcję tworzonych przestrzeni. Można to prześledzić na kilku najbardziej charakterystycznych przykładach.
W zakresie architektury muzealnej, w ostatnim czasie daje się zaobserwować niezwykłą aktywność twórczą projektantów, przybierającą wręcz formę eksplozji talentów i inwencji. To zainteresowanie architektów niewątpliwie wynika ze wzrostu znaczenia muzeów, włączonych do programów globalnej turystyki. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu publiczność muzealną tworzyły górne, wysoko wykształcone warstwy społeczeństw oraz ucząca się młodzież pod opieką nauczycieli. Dzisiaj muzea są odwiedzane przez rzesze turystów, wywodzące się z różnych kręgów społecznych, ludzi ogarniętych pasją podróżowania i oglądania świata. Dla scharakteryzowania tego zjawiska można się posłużyć przykładem polskim. W ubiegłym stuleciu, szczególnie do lat osiemdziesiątych, wycieczka do Egiptu była czymś rzadkim i dostępnym niewielu szczęśliwcom, natomiast w 2004 roku Egipt odwiedziło około 100 tysięcy naszych rodaków, mających w programie Muzeum Egipskie w Kairze, bardzo atrakcyjne dzięki słynnym skarbom wydobytym z grobowca faraona Tutenhamona.
Zarządzanie to sytuacja, w której zarządzający – menedżer, korzystając ze swojej wiedzy, podejmuje decyzje dotyczące łączenia posiadanych zasobów tak, aby uzyskać efekt zgodny z oczekiwaniami klienta. Im większa jest jego wiedza o tych oczekiwaniach oraz o warunkach, w jakich przyszło mu podejmować decyzje, tym większa jest szansa na podejmowanie decyzji właściwie służących założonemu celowi. Początki zarządzania ryzykiem i zainteresowania tym zagadnieniem przypadają na lata siedemdziesiąte zeszłego stulecia i łączone są ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Termin ryzyko jest zazwyczaj rozważany w kategoriach zagrożenia dla funkcjonowania organizacji. Ryzyko nie musi być wyłącznie czystym korelatem strat (tzw. ryzyko czyste), ale może mieć także spekulatywny, dwuwymiarowy charakter (tzw. ryzyko spekulatywne). Ryzyko czyste dotyczy przedsięwzięć podlegających ubezpieczeniu, zaś działalność, której nie można ubezpieczyć, stanowi domenę ryzyka spekulatywnego
„Przeszłość Przyszłości” – te słowa poleciła umieścić nad wejściem do pierwszego polskiego muzeum publicznego – Świątyni Sybilli w Puławach – jego założycielka, księżna Izabela z Flemingów Czartoryska. Był rok 1801. Czas szczególnie tragiczny dla Polaków, którzy po utracie przez kraj państwowości gwałtownie potrzebowali punktu oparcia, fundamentu odbudowy, nie tylko bytu narodowego, lecz własnego, wewnętrznego świata wartości. Niektórych opanowywała apatia, innych szaleństwo, niektórzy zatracali poczucie narodowej tożsamości. Gdy tak wielu nie widziało już żadnej możliwości działania, księżna Izabela Czartoryska stworzyła muzeum – Świątynię Pamięci, gdzie – jak do biblijnej Arki – przeniosła pamiątki narodowe. Podkreślenia wymaga także fakt, że Izabela Czartoryska – mimo naczelnej idei stworzenia panteonu narodowego – potrafiła dostrzegać i doceniać dokonania myśli i talentów człowieka w wymiarze wartości uniwersalnych, sięgając do szeroko rozumianej kultury europejskiej i światowej. I tak, w puławskim parku w roku 1809 został otwarty Dom Gotycki, w którym znalazły się pamiątki i dzieła kultury europejskiej i światowej. Mówiąc obrazowym językiem tamtej epoki: księżna, tworząc dla społeczeństwa „skarbiec idei narodowych”, otwarła dla swych rodaków także drzwi do dorobku kulturalnego innych narodów.
Od kilku lat coraz bardziej wyraziste stają się dwa ważne społeczne procesy. Z jednej strony – odbudowa i umacnianie samorządu, i to na wszystkich poziomach, z drugiej – europejska integracja oraz powstanie realnej współpracy międzyregionalnej. Współpraca międzyregionalna staje się bowiem coraz bardziej ścisła, wpisując się we współpracę międzynarodową i politykę zagraniczną państwa. To prawda, że wiele osób nie tylko myli kompetencje marszałka i wojewody, ale i nie ma pojęcia o istnieniu samorządu województwa. To prawda, że na poziomie województwa trudno mówić o regionalnej wspólnocie samorządowej, że poczucie małopolskiej tożsamości jest nikłe. Ale z drugiej strony młody polski samorząd województwa jest aktywnym podmiotem sceny międzynarodowej, nie tylko realizując konkretne projekty, ale i zabierając głos w sprawach ważnych dla całej wspólnoty międzynarodowej. I w tej dziedzinie możemy być dumni z naszej regionu, z Małopolski. To właśnie Małopolska podjęła udaną próbę nadania nowego kierunku współpracy pomiędzy państwami grupy wyszehradzkiej poprzez Forum Regionów Wyszehradzkich. Nie bez powodu jedną z pierwszych inicjatyw podjętych na Forum było zorganizowanie Festiwalu Kultury Regionów Wyszehradzkich. Bo przecież to współpraca kulturalna, choć wcale nie najłatwiejsza, najbardziej zbliża i ludzi, i narody.
Hasło tegorocznego Dnia Muzeów podane przez ICOM – „Muzeum jako pomost kultury” – odnosi się do wielu wymiarów działalności instytucji muzealnej, jej odbioru przez widzów, funkcjonowania w świadomości społecznej szerszej niż grono odwiedzających, wreszcie jego roli jako symbolu trwałości kultury, łączności między różnymi jej etapami, lokalizacjami, gdzie rozwijało się ludzkie życie i – wraz z nim – ludzka kultura. Takim pomostem jest też sam budynek muzeum, nie tylko jako budowlana, techniczna ochrona dzieł w nim zgromadzonych, umożliwiająca owo przeniesienie w czasie, ale również jako dzieło architektury, którego ukształtowanie wpisuje się w złożony przekaz ideowy, towarzyszący powstaniu samych dzieł i powstaniu kolekcji z tych dzieł złożonych.
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Artykuł podejmuje problem systemowego kryzysu sektora kultury w warunkach neoliberalnej transformacji. Analiza koncentruje się na mechanizmach, za pośrednictwem których logika rynkowa – oparta na efektywności, elastyczności i konkurencji – prowadzi do dewaluacji pracy, prekaryzacji kadr oraz erozji instytucji jako przestrzeni dobra wspólnego. W centrum refleksji znajduje się pojęcie ekstraktywizmu, rozumiane jako mechanizm nadmiernego wydobycia wiedzy, zaangażowania i kreatywności bez adekwatnej redystrybucji korzyści. Przedstawiono możliwe strategie oporu: od praktyk wspólnotowych po transnarodowe formy samoorganizacji. Podkreślono potrzebę projektowania alternatywnych modeli organizacyjnych opartych na trosce, współodpowiedzialności i sprawiedliwości społecznej..
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Celem artykułu jest ukazanie i omówienie przejawów partycypacji pracowniczej w polskich filharmoniach oraz zaprezentowanie sprzyjających i ograniczających ją praktyk zarządczych. Istotne wydaje się umieszczenie partycypacji pracowniczej w kontekście faktycznie wdrażanych praktyk i uwarunkowań systemowych. Badanie miało charakter jakościowy i zostało oparte na wywiadach z dyrektorami oraz kadrą zarządzającą publicznych filharmonii działających w Polsce. Analiza zebranego materiału empirycznego (wywiady indywidualne, bezpośrednie, częściowo ustrukturyzowane) pozwoliła na identyfikację czynników sprzyjających i ograniczających rozwój partycypacji pracowniczej w artystycznych instytucjach kultury. Wyniki badań wskazują, że model zarządzania w polskich filharmoniach łączy elementy tradycyjnej hierarchii z rosnącym znaczeniem praktyk partycypacyjnych, zależnych od kontekstu instytucjonalnego i nastawienia osób zarządzających. Artykuł kończy się refleksją nad możliwościami wzmacniania i rozwoju kultury partycypacji w instytucjach artystycznych i rekomendacjami dla jej obecnych i przyszłych menedżerów.
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
Artykuł podejmuje wstępną próbę sformułowania tezy, że hejt wobec twórców i instytucji kultury w Polsce może być postrzegany jako jedna z istotnych współczesnych form przemocy symbolicznej i strukturalnej, której mechanizmy są dodatkowo wzmacniane przez środowisko cyfrowe. W oparciu o podejście interdyscyplinarne, wykorzystujące koncepcje przemocy symbolicznej Pierre’a Bourdieu i Loïca Wacquanta, przemocy strukturalnej Johana Galtunga oraz przemocy organizacyjnej Piotra Markiewicza, szkicowo analizowane są przykłady systemowej agresji werbalnej i medialnej wobec środowiska kultury. Wstępne studium odwołuje się do analizy dyskursu, przeglądu literatury oraz analizy wybranych przypadków: spektaklu Klątwa w Teatrze Powszechnym, okresu pandemii COVID-19 oraz debaty wokół ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów. Zarysowane rozpoznania wskazują, że przemoc cyfrowa wobec kultury nie tylko zagraża wolności twórczej i bezpieczeństwu psychicznemu artystów, lecz także może wpływać na decyzje programowe i organizacyjne instytucji. Artykuł podkreśla niedostatek efektywnych mechanizmów ochrony oraz sygnalizuje potrzebę dalszych badań, a także włączenia problematyki przemocy symbolicznej do polityk publicznych i strategii rozwoju kultury.
Zarządzanie w Kulturze,
Tom 26, Numer 4,
Early View
W artykule autorka podejmuje pogłębioną analizę formalną, treściową oraz interpretacyjną spektaklu 1968// biegnij, mała, biegnij w reżyserii Remigiusza Brzyka. Spektakl zostaje zinterpretowany zarówno w kontekście historycznym 1968 roku, jak i we współczesnym kontekście dyskusji o przemocy w środowisku teatralnym. W artykule analizowane są strategie zarówno przeprowadzania rewolucji bez przemocy, jak i tworzenia spektaklu bez fetyszyzacji przemocy na scenie. W tym kontekście podkreślana jest rola muzyki oraz ciała jako nośnika trudnych emocji oraz ciała jako narzędzia oporu.